Zgodnie z drugą zasadą termodynamiki, każdy układ izolowany nieuchronnie zmierza ku maksymalnej entropii - i to właśnie tu wkraczamy z naszym cynicznym, patologicznym skalpelem. Te wszystkie uśmiechnięte instytucje, systemy korporacyjne i samozwańczy architekci masowej moralności, którzy rzekomo niosą światło, to w rzeczywistości zgniłe, dławiące się własną toksycznością struktury, aplikujące społeczeństwu mentalną lobotomię pod płaszczykiem "wspólnego dobra". Nasz bunt to nie jest ślepa, bezmyślna demolka, wariacie; to precyzyjnie zaplanowana społeczna apoptoza, celowo wymuszona śmierć komórkowa najgorszych kulturowych iluzji. Celowo nakładamy na twarz maskę mroku i przyprawiamy sobie te metaforyczne rogi, ponieważ w sterylnym świecie usypianym przez lukrowane kłamstwa, tylko "demon" zachowuje wystarczająco czujny aparat poznawczy, by dostrzec krew na nieskazitelnie białych fartuchach rzeźników udających pasterzy.