Podczas gdy mainstream każe wam medytować na pastelowych chmurkach i uśmiechać się do toksycznego szamba codzienności, my zjeżdżamy windą prosto do mrocznych piwnic kory przedczołowej. CORTEX to chłodna, patomorfologiczna wiwisekcja tego trzyfuntowego, galaretowatego komputera, który nosicie w czaszce. Dzisiejszy system sformatował wasze układy nagrody tanim, dopaminowym śmieciem z feedu, a potem z wyższością nazywa „szaleństwem” każdy naturalny akt buntu przebodźcowanej psychiki. My bierzemy te rzekome demony na chłodny, stalowy stół i bezlitośnie tniemy je skalpelem neurobiologii. Wasza amigdala nie płonie bez powodu - to ewolucyjny alarm pożarowy w świecie, który udaje, że nie tonie. Zrozumienie, jak zhakować własną neuroplastyczność i zestroić neuroprzekaźniki, wymaga zanurzenia rąk w tym biologicznym mroku. Rogi, które tu nosimy, nie mają nic wspólnego z tanim okultyzmem; to ostre jak brzytwa elektrody, którymi diagnozujemy zbiorową psychozę, ucząc was, jak ogarnąć ten mentalny chlew i ocalić własną homeostazę.